- Akhm?
Ten blog daje chwilami mylne wrażenie. :-) Bo nie znam nikogo, kogo życie byłoby sielanką. Moje też takie nie jest. Tutaj wybieram tylko to, co chcę zapamiętać. To raz. A dwa - z reguły rzeczywiście nie jestem z tych, co martwią się wszystkim na śmierć. Ale od razu sielanka?
Nie piszę o tym, że Hania była dziś nieznośna (bo przecież taka bywa, dziś na angielskim przeszła samą siebie), że boli mnie ząb, że jeszcze miesiąc temu wymiotowałam dziesięć razy dziennie i testament chciałam spisywać. Kto by to chciał czytać? Chyba tylko potencjalni samobójcy. :-) I dlaczego w ogóle miałabym o tym pisać? Wybieram kolorowe wspomnienia, resztę wypieram z pamięci. Tak już mam.
A z Hanią ZAWSZE coś się dzieje. Od rana. Jest bardzo żywa, nieokiełznana momentami, są chwile, że na myśl o przedszkolu mam stan przedzawałowy, bo Łobuz jest jak kot, chodzi własnymi ścieżkami, nie lubi reguł typu "być cicho", "czekać na swoja kolej", "grzecznie siedzieć". Trudna przeprawa przed nami.
Zaraz po przebudzeniu następuje zrzucenie spodni od piżamy i skakanie po łóżku.
Bardzo Ważny Miś ogląda na ścianie plamę słońca.
Skąd się wziął pod moją poduszką ten kot - nie mam pojęcia.
- Wstajemy?
- Nie!!!
I z pieśnią na ustach od rana. Stokrotka, Jedzie pociąg z daleka, Była sobie żabka mała...Takie tam standardy jazzowe. ;-)
Kasiu, może nie sielanka ale pomyśl co przeżywa mama Igora??? Ja też tak mam. Zatrzymuję najwspanialsze wspomnienia. Za dużo pieknych chwil przeżywamy, żeby zabrudzać pamięć podknięciami. Twoja śpiewa, moja gada... Czy to nie są najcudowniejsze poranki???
OdpowiedzUsuńNa pierwszym zdjęciu Hania wygląda jakby miała z 6 lat :-))) Tak ją wydłużyło na tym zdjęciu ;-)))
OdpowiedzUsuńBędzie dobrze z przedszkolem, mój Kacper był podobny, niepodległy ;-))) W domu nadal taki bywa, ale w przedszkolu jest wszystko ok, zaakceptowal nową sytuację :-)
to ja sie chyba domyslam co to za rodzaj sielanki:) bo Hania jawi mi sie raczj jako trudny do okielznania żywioł :)
OdpowiedzUsuńw tym roku i nas czeka debiut przedszkolny i emocje towarzysza mi dokladnie takie same...
Domi - najcudowniejsze, to prawda!
OdpowiedzUsuńDag - mam nadzieje, ze i u nas tak będzie.
Kaffiarka - :-)
u Was na ścianie urocze słońce maluje farbami i wcale się nie dziwię, że Hania misiowi koniecznie musi to pokazać. Na skakanie po łóżku to chyba w dzieciństwie tylko ma się odwagę... bo potem :-) hihihi gwarancja może tego nie wytrzymać... także zatrzymuj tę piękne chwile. A co do sielanki to wiesz... każdy jest jak księżyc - ma swoją ciemną stronę, której nigdy nie pokazuje... bo i po co? :-) pozdrowienia
OdpowiedzUsuń