Zapach Hani dzieciństwa będzie mi się kojarzyć, owszem, z pachnącymi szamponem Emolium włosami (ale też i odżywką do rozczesywania kołtunów ;-)) , z zapachem mleka, kiedy była jeszcze zupełnie malutka, ale przede wszystkim...z lekko cebulowym aromatem maści Contractubex. To maść na blizny, u nas w użyciu od pierwszego szycia, czyli od półtora roku. Codziennie smarujemy nasze blizny na głowie, do nich dochodzą jeszcze te pomniejsze związane z codziennym aktywnym trybem życia Hani. Najświeższa rana to zdarte czoło, po tym gdy przedwczoraj Hania ślizgając się na kolanach wpadła na kant ściany. Nie sadzę, abyśmy się szybko z Contractubexem rozstali.
Tata Hani zapowiedział kupno kasku na Haniową głowę.
- Zobaczysz, kupię kask, będziesz chodziła w kasku, jesteś nieuważna!!!!
- A czemu tata tak się zdenejwował?
Następnego dnia.
- Tata wczojaj się zdenejwował, ale on Hanię bajdzo kocha! Nie będzie już denejwował.
Dziś.
- Mamo!!! Co mam pod nosem???
No jak to co. Strupek.

haha i jak tu sie denerwowac na taka Hanię?:))) ale z tego chyba w koncu sie wyrasta??
OdpowiedzUsuńtez na stanie posiadamy te masć ,moja Hanka wczoraj w aptece stanela na oparciu wozka i razem z nim przewrocila sie na zabłoconą posadzke - efekt skora zdarta z polowy policzka, plastry dostalysmy gratis :)
a Wy nie nad morzem???
OdpowiedzUsuńA ja też właśnie używam sobie bo mam takie ciemne plamy na udzie po oparzeniu :/ Haha czuję, że z naszą Hanką będzie podobnie. Ciągle o coś się obija a rozcięta warga to u niej prawie codzienność :/
OdpowiedzUsuńKaffiarka, Asia - Klub Szalonych Hanek?
OdpowiedzUsuńDomi - od jutra