22 lutego 2012

Rejs w nieznane

Nie będzie już moim udziałem. Nie zaciągnę się już na żaden statek. Trochę szkoda. Zawsze jak widzę nasze fregaty, zaplątane w wanty i sztagi, to jakaś romantyczna nuta we mnie rezonuje. Ach, wdrapać się na ten maszt, przybić do egzotycznego portu, nic nie robić sobie z ryku fal.
Trochę zazdroszczę marynarzom. :-)

W każdym razie te żaglowce są tak piękne, że bezwstydnie przyznaję, że kręcą mi się łzy w oku, gdy na nie patrzę.




Gdyński port.

4 komentarze:

  1. Och ja też uwielbiam żaglowce!! Niestety nigdy nie miałam okazji być na pokładzie i sunąć przez ocean w nieznane. Wieeelka szkoda....

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja kochana Gdynia :/ och aż do sierpnia pozostaje mi czekać, żeby ją zobaczyć!

    OdpowiedzUsuń
  3. Żaglowce - mają moc :-))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, są piękne są!:)
    Fajnie,że byliście w Gdyni, całkiem niedaleko mnie;).
    Gdynię bardzo lubię. Lubię tez pooglądać żaglowce, szczególnie podczas Zlotu Żaglowców:). Coś wspaniałego!

    OdpowiedzUsuń