28 lutego 2012

Mamusia i cójeczka

Hania dobiera wszystko w pary. I rodziny. Jest Mamusia Tygrys, a to jest jego cójeczka. Albo: to jest cójeczka, a to jest jego mamusia. Pluszowe misie, drewniane koniki, kotki. Wszystko w parach. Ale też drzewa, samochody, palce u stóp. Mamusią jest ten największy. Inne paluszki to cójeczka, ciocia, wujek, dziadek, babcia. Cała jodzina! Lepimy całe rodziny ludków z ciastoliny, rodziny Zigzaków. Musi być komplet. Powoli tłumaczę, że do naszej rodziny zawita za jakiś czas braciszek. Hania już wie, że bjaciszek mieszka w brzuchu, pływa w nim sobie. Ale generalnie temat jest mocno abstrakcyjny. 
- A małe kotki też są w brzuchu?
- Nie, tam jest tylko braciszek. Kotki mają kotki, a mamusia ma braciszka.
- A tata ma bjaciszka?
- Nie, mama ma braciszka. Wujek Grzesiek to mój brat. Tata ma siostrzyczkę.To ciocia Agnieszka.
- A siostrzyczka ma w brzuchu bjaciszka?

Ale rano, kiedy witamy się i całujemy na dzień dobry (Dzieeeeeeeń dobjyyyyy!!!!!), witamy się z najmłodszym. Hania czasami mu macha, czasami przykłada głowę do brzucha.
- Ujodzi się?
- Urodzi, urodzi, ale dopiero jak zrobi się bardzo ciepło.

Nie wiem, jak to będzie. Zobaczymy. Trochę się zaczynam bać.

Tymczasem dziś kiedy leżałyśmy sobie razem na Haniowym łóżku i rysowałyśmy palcem po twarzach, poczułam po raz kolejny bardzo wyraźnie, że jestem w  takim miejscu w życiu, w jakim chciałabym być już zawsze. Że nie chciałabym być nigdzie indziej. Hania drzemiąca z nosem w moim uchu, jej ciepłe jak bułeczki rączki w mojej dłoni, zapach miękkich włosów. Jakkolwiek trywialnie to brzmi, jestem lepszym człowiekiem dzięki Niej.

A to najczęściej fotografowana para w naszym domu. Ja dla odmiany na zdjęciach zasadniczo nie występuję.

13 komentarze:

  1. Wiesz, czuję podobnie jak Ty...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz... :-) chciałabym TO czuć :-) Pięknie to napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie chwile są cudowne, są kwintesencją życia :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sie właśnie w drugiej ciąży bałam jak to bedzie. Drugie malenstwo tez bylo chciane, planowane i wyczekiwane, ale czasem sie budzilam z nagla mysla: co my najlepszego zrobilismy! Przeciez w trojke z coreczka jest nam tak cudownie! Balam sie zmian. Bo właśnie juz z tym drugim brzuchem nadeszły najcudowniejsze momenty ze starszym dzieckiem, z moją krolewną... Zastanawiałam sie czy przypadkiem zaraz nie popsuje sie coś najwspanialszego co mi sie przytrafiło - ten początek relacji mama-córka... Ale myliłam sie bardzo! Wojtunio to dopiero nowa jakość w naszej rodzinie! Było cieżko, trzeba uzbroić sie w cierpliwość trudna do opisania, ale warto i każdemu to powtarzam - nie ma nic wspanialszego niż dom, w którym mieszkają, bawią sie, śmieją i rozrabiaja dzieci - jedno, a dwoje to zasadnicza różnica!!! Na plus oczywiście! A relacja mamy z synkiem - nie do opisania! Bedzie cudownie! Trzymajcie sie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasia, podczytuję Cię regularnie :) I baaaardzo to lubię. Ja też cudownie wspominam druga ciążę. Choć bałam się, że Mała Kalina, kiedy się urodzi zepsuje moje relacje z Helką. A tak się nie stało. Jest super. Ile lat ma Hania? Chyba będziesz miała mniejszą różnicę wieku niż my (4 lata). I to jest super. My trochę za długo zwlekaliśmy...
    Jeszcze jedno: wydawało mi się w ciąży, że chyba nie dam rady maluszka pokochać tak, jak Helenkę. Myliłam się :) Gdzieś usłyszałam, że miłość rodzica nie rozmnaża się przez podział, a przez pączkowanie. I faktycznie tak jest :) Ściskam Was mocno Dziewczyny! I małą i Dużą-Podwójną :)
    agnieszka czechowska

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie tam u Ciebie, słodko i przytulnie :) zdrówka Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wzruszyłam się....kocham takie chwile, w których uświadamiam sobie, że życie to coś pięknego:)

    Fiołku Śliczny Kocham Twoje Opowieści!

    OdpowiedzUsuń
  8. Magdalena - :-)

    naszapolana - przyjdzie czas! :-)

    Dag - to prawda :-)

    Małgosia - kochana, właśnie ujęłaś mi moje nienazwane tu wahania w słowa :-)

    Agnieszka - nawet nie wiesz, jak mi miło! :-) Moje wspomnienia z czasów studenckich zaczynają podejrzanie blaknąc, ale jak Bóg da, to mam nadzieję, ze się jeszcze spotkamy! :-)Hania ma dwa i pół roku. :-)

    Aniu - :-)

    magda - dzięki! przyda się!

    Patio - no weź, bo i ja się poryczę! Popłaczemy sobie razem nad Jeziorem latem, OK?

    OdpowiedzUsuń
  9. Z rozrzewnieniem czytałam Twoje słowa... przypomina mi się jak moje dzieci zmieniły mój świat, wartości, preferencje... wszystko się zmieniło...na lepsze!
    Buziaki dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z przyjemnością :) ale nad Jeziorem będziemy płakały ze śmiechu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. moja Lenka jakieś pół roku temu, czyli jak miała 2 lata była na etapie, że wszystko jest mama, tata, dzidziuś. zaczynając od przytulanek na kamieniach odpowiednich rozmiarów kończąc :D
    od 3miesięcy Lena jest starszą siostrą i uwilebia swoją nową rolę, taka mała mausia z niej. swoją młodszą siostrzyczkę uwielbia. wyciera jej mleczko z bródki, daje smoka no i przedewszystkim tuli i całuje :) BĘDZIE DOBRZE. W nowej sytuacji bedzie napewno inaczej ale w tej inności odnajdziesz się na nowo i bedzie znów NAJPRZYJEMNIEJ.

    PS. Trafiła tu przypadkiem i się rozgoszczę jesli pozwlisz, zapraszam też do siebie

    OdpowiedzUsuń
  12. kass - to bardzo miłe słowa :-)

    Patio - :-D

    BigMama - dzięki za wsparcie! :-)

    OdpowiedzUsuń