Mann i Materna zabawni, jak zwykle, ale książka rozczarowuje. Takie tam sobie wspominki z podróży, kilka naprawdę bardzo śmiesznych, ale suma sumarum znudziło mnie.
Vargas Llosa o dyktatorze Trujillo. Bardzo dobre. Pamiętam, że kilka lat temu czytałam inną książkę o gehennie Dominikańczyków. Nosiła tytuł Ciudad Trujillo (napisał ją Andrzej Wydrzyński) i z niej po raz pierwszy dowiedziałam się, co wyczyniał na małej karaibskiej wyspie Kozioł. Llosa prowadzi trzytorową narrację, z której poznajemy krwawy wycinek historii Dominikany. Bardzo wciągające.
I na koniec Umberto Eco. Przyznam się szczerze, że jeszcze nie skończyłam czytać. Ale po dwustu stronach nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, o czym to jest. :-) I czyta się tak jak Eco na ogół (przez Wahadło Foucalt na przykład nie przebrnęłam, bo utknęłam na drugim zdaniu, które jest długie na całą stronę i w ogóle go nie rozumiem). Denerwuje mnie ten erudycyjny slalom gigant w jego książkach. Ale staram się je czytać, bo mam nadzieję, że trafi się drugie Imię róży.
I Hani:
Oprócz tego, że zajeżdżamy Mamoko nadal (ja już nie mogę, znam każdy, każdziuteńki rysunek obu książek, Dziecko jest niezmordowane).
O królewnie, która chciała jeździć koparką - świetne i zakupione w ciemno, bo spodobał mi się tytuł. Zabawnie ilustrowana książeczka o tym, że warto iść pod prąd, że marzenia są ważne i ich spełnianie daje szczęście. I że nie wolno dać się stereotypom. Bo w końcu dlaczego królewna nie miałaby jeździć koparką?
Hania uwielbia. :-) Jedyny mankament (teraz się czepiam), to że kot królwny na rysunkach przypomina strasznie kota Simona.
I seria o Martynce. Cudowna, kiczowata, lukrowana, ale wchodzę w to. Ciepły świat Martynki kupuję, Hania również i na pewno zbierzemy kolekcję Martynkowych opowieści. I te ilustracje~Marcela Marlier! Ach!




tez nie przebrnelam przez Wahadlo, za to ksiazka o krolewnie juz po opisie podoba mi sie bardzo i na pewno przy najblizszym pobycie w PL bede jej szukac
OdpowiedzUsuń na zawszePS teraz zobaczylam ze niedawno postowalas , przegapilam i nawet zastanawialam sie gdzie sie ukrywasz :), fajnie ze wrocilas :)
Powoli wracam do żywych. :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeOd kiedy mam dzieci nie lubię czytać książek o dyktaturach i innych strasznych rzeczach. Jakaś tak lękliwa bardziej się stałam.
OdpowiedzUsuń na zawszeNie czytałam jeszcze żadnej pozycji Umberto Eco, za "Imię róży" zabieram się już od jakiegoś czasu :-))
P.S.1. Na blogu u Piegowatej napisałaś o książce "Autostopem przez galaktykę". Właśnie szukam jakiejś książki, przy której mogłabym się wyluzować :-)) Czytałaś ją po polsku czy po angielsku? Bo coś czytałam, że polskie tłumaczenie jest kiepskie?
P.S.2. Dobrze, że wracasz już do żywych :-))
dzięki za te opisy, szczególnie pozycje dla dzieci, ciężko znaleźć coś wartościowego, my cały czas wracamy do książek Grzegorza Kasdepke, każda jedna jest świetna, polecam. Zdrówka życzę.
OdpowiedzUsuń na zawszeDag - czytałam po polsku, bardzo mi się podobało. Nie znam ang. oryginału, ciężko porównać.
OdpowiedzUsuń na zawszemagda k. - :-)