16 stycznia 2012

Lektury

Moje:
Mann i Materna zabawni, jak zwykle, ale książka rozczarowuje. Takie tam sobie wspominki z podróży, kilka naprawdę bardzo śmiesznych, ale suma sumarum znudziło mnie. 
Vargas Llosa o dyktatorze Trujillo. Bardzo dobre. Pamiętam, że kilka lat temu czytałam inną książkę o gehennie Dominikańczyków. Nosiła tytuł Ciudad Trujillo (napisał ją Andrzej Wydrzyński) i z niej po raz pierwszy dowiedziałam się, co wyczyniał na małej karaibskiej wyspie Kozioł. Llosa prowadzi trzytorową narrację, z której poznajemy krwawy wycinek historii Dominikany. Bardzo wciągające.
I na koniec Umberto Eco. Przyznam się szczerze, że jeszcze nie skończyłam czytać. Ale po dwustu stronach nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, o czym to jest. :-) I czyta się tak jak Eco na ogół (przez Wahadło Foucalt na przykład nie przebrnęłam, bo utknęłam na drugim zdaniu, które jest długie na całą stronę i w ogóle go nie rozumiem). Denerwuje mnie ten erudycyjny slalom gigant w jego książkach. Ale staram się je czytać, bo mam nadzieję, że trafi się drugie Imię róży.

I Hani:

Oprócz tego, że zajeżdżamy Mamoko nadal (ja już nie mogę, znam każdy, każdziuteńki rysunek obu książek, Dziecko jest niezmordowane).
O królewnie, która chciała jeździć koparką - świetne i zakupione w ciemno, bo spodobał mi się tytuł. Zabawnie ilustrowana książeczka o tym, że warto iść pod prąd, że marzenia są ważne i ich spełnianie daje szczęście. I że nie wolno dać się stereotypom. Bo w końcu dlaczego królewna nie miałaby jeździć koparką?
Hania uwielbia. :-) Jedyny mankament (teraz się czepiam), to że kot królwny na rysunkach przypomina strasznie kota Simona. 
I seria o Martynce. Cudowna, kiczowata, lukrowana, ale wchodzę w to. Ciepły świat Martynki kupuję, Hania również i na pewno zbierzemy kolekcję Martynkowych opowieści. I te ilustracje~Marcela Marlier! Ach!

5 komentarze:

  1. tez nie przebrnelam przez Wahadlo, za to ksiazka o krolewnie juz po opisie podoba mi sie bardzo i na pewno przy najblizszym pobycie w PL bede jej szukac
    PS teraz zobaczylam ze niedawno postowalas , przegapilam i nawet zastanawialam sie gdzie sie ukrywasz :), fajnie ze wrocilas :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Od kiedy mam dzieci nie lubię czytać książek o dyktaturach i innych strasznych rzeczach. Jakaś tak lękliwa bardziej się stałam.
    Nie czytałam jeszcze żadnej pozycji Umberto Eco, za "Imię róży" zabieram się już od jakiegoś czasu :-))

    P.S.1. Na blogu u Piegowatej napisałaś o książce "Autostopem przez galaktykę". Właśnie szukam jakiejś książki, przy której mogłabym się wyluzować :-)) Czytałaś ją po polsku czy po angielsku? Bo coś czytałam, że polskie tłumaczenie jest kiepskie?

    P.S.2. Dobrze, że wracasz już do żywych :-))

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. dzięki za te opisy, szczególnie pozycje dla dzieci, ciężko znaleźć coś wartościowego, my cały czas wracamy do książek Grzegorza Kasdepke, każda jedna jest świetna, polecam. Zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Dag - czytałam po polsku, bardzo mi się podobało. Nie znam ang. oryginału, ciężko porównać.

    magda k. - :-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze