Jeszcze nigdy w życiu nie czułam się tak źle. W zasadzie przespałabym całą dobę, gdybym mogła. I jeszcze nigdy w życiu nie miałam takiego ciśnienia na junk food. Kebab śni mi się w nocy. Zajadam chleb maczany w majonezie, który następnie zagryzam cebulą marynowaną w occie. Jem kanapki z keczupem albo z ciepłym bananem. Nie jestem w stanie nic ugotować, zapach zup doprowadza mnie do szału. Przestałam całkiem kontrolować swój organizm. W napadach głodu otwieram lodówkę i kompletnie nic nie mogę znaleźć dla siebie. Oddałabym nie wiem co za soczystego arbuza. Wszystkie zdrowe rzeczy mam w głębokiej pogardzie, z razowym pieczywem i warzywami na czele. Nie powiem, czekam, aż się to skończy. Bo jestem potwornie zmęczona.
Domowy junk food, czyli pizza z kamienia (kolejny prezent od Mikołaja, dziękuję!).

ciąża?
OdpowiedzUsuń na zawszeW pierwszej ciąży też tak miałaś? Współczuję.
OdpowiedzUsuń na zawszeJuż niedługo, miej nadzieję, że po trzecim miesiącu wszystko minie jak ręką odjął :-)
Wspolczuje Kasiu... Trzymam kciuki, by jak najszybciej ta faza minela.
OdpowiedzUsuń na zawszeUsciski! :*
Beata - si.
OdpowiedzUsuń na zawszeDag - też. Generalnie nie będę żadnej z ciąż z łezką w oku wspominać. :-)
Bea - dziękuję, kochana!
Minie pewnie po pierwszym trymestrze jak ręką odjął. A jak pizza z kamienia?, bo się czaję na niego.
OdpowiedzUsuń na zawszePizza z kamienia ZABÓJCZA!Polecam.
OdpowiedzUsuń na zawszeMinie, jeszcze trochę... a domowa pizza to żaden junk food! Wyznaje zasadę, że domowe, to slow, nawet frytki;) A my dziś bidaki zamawialiśmy widzisz...mnie totalnie rozłożyło w kwestii kulinarnej. Chleb zajadam chlebem;)
OdpowiedzUsuń na zawszebędzie dobrze
OdpowiedzUsuń na zawszeFantastyczna pizza! :)
OdpowiedzUsuń na zawszeAleż masz zachcianki ;) Jeszcze troszke:-)
Pozdrawiam ciepło:*
Gratuluję Kasiu! Ja ostatnio cierpię na chroniczny brakczas i dopiero teraz się dowiedziałam
OdpowiedzUsuń na zawsze