Wręcz powiedziałabym, że to muffinki wytrawne. Dla zagorzałych wielbicieli ciemnej czekolady. Na przepis wpadłam, jak piekłam brownie. :) Swoją drogą do tych ciastek nie mam szczęścia. Albo papilotki kulawe i się masa rozlewa tworząc jakby naleśniki czy co, albo z kolei rosną i są tak twarde jak kamień - normalnie w wojnę można się bawić...Te na szczęście wyszły super.
Potrzebujemy:
3 jajka1, 5 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
120 g cukru
1 szklanka mleka
100g miękkiego masła
250 g ciemnej czekolady
3 czubate łyżki kakao
Czekoladę zetrzeć na tarce lub pokruszyć nożem. Wsypać do miski i dodać mąkę, proszek do pieczenia i kakao. W drugiej misce zmiksować dobrze razem jajka, cukier, mleko i masło. Połączyć składniki z obu misek, dobrze wymieszać. Przelać masę dom papilotek. Piec ok.20-25 minut w dobrze nagrzanym piekarniku (200 stopni). Jeżeli czekoladowe wiórki są małe - rozpuszczą się całkiem, jeśli większe (lepsza wersja) - zostawia pyszne czekoladowe "mokre plamy" w cieście. :)

masz rację-wyszły super! pysznie wyglądają :)
OdpowiedzUsuńCzekoladowe mufiny to jedne z najlepszych...bardzo apetyczne!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
tyyyle czekolady!
OdpowiedzUsuńuwielbiam
Dla tych pysznych mokrych plam w cieście bym je upiekła:) Faktycznie, baardzo czekoladowe!
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńCzyli idealne dla mnie :) Lubie takie mocno czekoladowe wypieki :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie! I dziekuje za udzial w CzekoWeekendzie :)
A ja dziękuję za zorganizowanie :)
OdpowiedzUsuń